W zeszłym roku zostaliśmy oskarżeni przez klienta o rzekomą kradzież radarów z zakupionego przez niego pojazdu. Klient twierdził, że nasza firma lub współpracujący z nami zleceniobiorca mieli dokonać nie tylko kradzieży tych elementów, ale wręcz ich podmiany na plastikowe atrapy.
Klient od początku przyjął bardzo roszczeniową i arogancką postawę. W kierowanych do nas wiadomościach sugerował, że „odpowiemy za to”, jednoznacznie wskazując nas jako winnych i twierdząc, że to my dokonaliśmy kradzieży. Jednocześnie całkowicie ignorował możliwość, że pojazd mógł zostać sprzedany już wcześniej z atrapami radarów lub że ewentualna podmiana części mogła nastąpić jeszcze przed wystawieniem pojazdu na aukcję – na przykład w warsztacie, w którym uszkodzony pojazd przechodził powypadkowe oględziny, bądź na wcześniejszym etapie użytkowania przez poprzedniego właściciela.
Klient przyjął za pewnik, że pojazd w momencie zakupu posiadał radary, mimo że w trakcie licytacji nie miał możliwości fizycznego obejrzenia samochodu ani zweryfikowania obecności tych elementów. Zapowiedział również, że odczyta błędy z komputera pokładowego w celu ustalenia, kiedy – według niego – miało dojść do kradzieży radarów, a następnie prześle nam zapis tych odczytów.
Po tej zapowiedzi temat ucichł na około pół roku.
Najbardziej zaskakująca część sprawy nastąpiła dopiero po tym czasie, gdy klient przesłał zrzut ekranu ze skanu programu VCDS, sugerujący, że radary zostały rzekomo skradzione 7 sierpnia.
Klient, dokonując tego – naszym zdaniem – zafałszowanego odczytu, całkowicie pominął istotne fakty. Z posiadanej przez nas dokumentacji oraz dokumentacji armatora Maersk wynika, że 5 sierpnia o godzinie 6:13 zaplombowany i zamknięty kontener z pojazdem (kontener MRKU5818734, plomba V222227161, co potwierdza materiał dowodowy) przejechał przez bramki portu i wjechał na strzeżony oraz monitorowany terminal portowy celem jego załadowania na statek do Rotterdamu.
Dodatkowo pojazd, znajdując się już w kontenerze, miał odłączony akumulator, co również dokumentują posiadane przez nas zdjęcia (wykonanie takich zdjęć jest wymogiem armatora). W takiej sytuacji rejestracja jakiegokolwiek błędu w systemie pojazdu w dniu 7 sierpnia była technicznie niemożliwa.
Podczas rozformowywania kontenera w Rotterdamie nie stwierdzono naruszenia plomby ani jej wymiany. Oznacza to jednoznacznie, że kontener z pojazdem od 5 sierpnia do momentu jego rozładunku w Rotterdamie nie był otwierany. W związku z tym pojawia się zasadnicze pytanie: w jaki sposób – według twierdzeń klienta – miało dojść do kradzieży radarów w dniu 7 sierpnia, skoro kontener pozostawał w tym czasie zamknięty i zaplombowany?
Mimo tak słabego materiału dowodowego – w postaci przedstawionych przez klienta zrzutów z programu VCDS – klient reagował bardzo emocjonalnie, arogancko i roszczeniowo, całkowicie ignorując przedstawione przez nas fakty oraz dokumentację. Należy podkreślić, że przedstawione przez niego materiały pozostają w oczywistej sprzeczności z posiadanymi przez nas dowodami logistycznymi i technicznymi. W tej sytuacji sposób prezentacji tych odczytów budzi poważne wątpliwości co do ich autentyczności oraz rzetelności. Roszczeniowa postawa klienta wobec przedstawionych przez nas jednoznacznych materiałów dowodowych może wskazywać, że ma on świadomość nieautentyczności zaprezentowanych odczytów.